- Mamy jeszcze piętnaście minut! - krzyknąłem zdenerwowany. Tak naprawdę nie miałem ochoty nigdzie wychodzić... Był sobotni wieczór, idealna pora aby obejrzeć jakiś serial komediowy zajadając przy tym chipsy i popijając colę. No ale mając w domu takiego imprezowicza jak Styles nie dało się posiedzieć. Poszedłem powoli do łazienki... Zrobiłem się "na ludzi" i wyszedłem. Zayn zbiegł po schodach i jak zwykle zacząłem się krztusić silnym zapachem jego perfum. Jak ten chłopak oddycha?
- No Niall gotowy??? - zapytał mulat z zawadiackim uśmiechem. Jeszcze i on chciał mnie w to wciągać...Czy on wszyscy powariowali???
** ** **
- Hazza i Zayn ! Oni... chłopacy ... on się tam biją ..... Jacyś pijani goście zaczęli się nas czepiać ... - bełkotał szybko Louis. Przestraszyłem się nie na żarty, przecież mogło im się coś stać. Liam zachował zimną krew i szybko spytał Tomma gdzie odbywa się bójka. Pobiegliśmy na miejsce. Nie wyglądało to za ciekawie. Hazz leżał w kącie i się krztusił, a Zayn nasz dzielny bad-boy nadal zacięcie walczył. Liam i Lou zaczęli rozłączać Zayna i tych typów, a ja pośpieszyłem na pomoc Stylesowi. Nie było aż tak źle jakby się mogło wydawać. Myślałem, że będzie gorzej. Miał tylko kilka rozcięć na czole i to wszystko. Bełkotał coś niewyraźnie i zaczął mnie przytulać.. Ha ha :) Cały on po alkoholu... Jak zwykle na haju ... -Oj Niallu mój. - zaczął śpiewać. Wszyscy byli zajęci patrzeniem na "bitwę", więc nie zwracali zbytniej uwagi na zachowanie Harry'ego. Spojrzałem w stronę Liama. Jakoś się uporał z tymi łobuzami i prowadził Zayna i Louisa do wyjścia. Podążyłem za nimi wraz ze Stylesem. Zapakowaliśmy ich do samochodu... Nie powiem, było z tym trochę problemu ale i tak zachowywali się lepiej niż dotychczas. Kiedy już udało się nam z nimi uporać i bezpiecznie siedzieli z tyłu odsapnęliśmy z ulgą i usadowiliśmy się na przedzie. Ja zostałem kierowcą bo Liam był skonany. Szczerze to mnie to nie zdziwiło. Rozbrajać kogoś takiego jak nasz bad-boy. Ja bym sobie nie poradził.
-Będziemy mieli kupę śmiechu kiedy im to opowiemy.- stwierdził Li.
-O tak... Te ich miny. Już sobie je wyobrażam. - zachichotałem. Spojrzeliśmy jednocześnie na chłopców. Chociaż byli zapięci pasami i tak spali jeden na drugim. Wyglądało to bardzo śmiesznie więc chyba nic dziwnego, że wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
* * *
Dojechaliśmy wreszcie do domu. Wysiedliśmy z auta i zaczęliśmy wyciągać chłopaków. Nie chciało nam się ich przenosić więc postanowiłem, że ich obudzimy. Po kilkunastu kuksańcach w bok Zayn się obudził, Lou zaraz po nim. Z Hazzą było najwięcej kłopotu.
-Czy szanowny pan Styles ruszy wreszcie swój tyłek i raczy wyjść ??? - krzyknąłem mu do ucha. O dziwo poskutkowało... Harry wstał i popędził zygzakiem do drzwi. Doszliśmy do niego.
Opatrzyłem chłopakom rany i położyliśmy ich spać.
Następnego dnia mieliśmy niezłą bekę...
-Skąd te bandaże??? - zapytał skołowany loczek podczas śniadania.
- No się nie pamięta co??? - zakpił Li.
-No nie.- odpowiedzieli Zayn i Lou równie skołowani. Opowiedzieliśmy im całą historię z wczorajszego wypadu. Tak jak przypuszczaliśmy ich miny były bezcenne.
- Następnym razem trzeba posłuchać Nialla i zostać w domu!- zakończyłem z tryumfem.
_____________________________________________
Hejka! Wiem, że obiecałam jeden imagin dziennie ale nie dam rady. Muszę więc wprowadzić nowe zasady. Dwa - trzy imaginy tygodniowo. Powinnam się wyrobić... Teraz mam tydzień wolny więc się coś napisze. Redaktorki jeszcze nie znalazłam... Może ktoś z was jest chętny???
Jeśli tak to pisać w komentarzach lub na :
styleska517389@gmail.com ...
Chciałabym też żeby chętni przysłali jakiś swój imagin ... Mogłabym wybrać... Jeśli znajdę kilka fajnych osóbek to chętnie przyjmę .... :)
StylEska :)
-Będziemy mieli kupę śmiechu kiedy im to opowiemy.- stwierdził Li.
-O tak... Te ich miny. Już sobie je wyobrażam. - zachichotałem. Spojrzeliśmy jednocześnie na chłopców. Chociaż byli zapięci pasami i tak spali jeden na drugim. Wyglądało to bardzo śmiesznie więc chyba nic dziwnego, że wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
* * *
Dojechaliśmy wreszcie do domu. Wysiedliśmy z auta i zaczęliśmy wyciągać chłopaków. Nie chciało nam się ich przenosić więc postanowiłem, że ich obudzimy. Po kilkunastu kuksańcach w bok Zayn się obudził, Lou zaraz po nim. Z Hazzą było najwięcej kłopotu.
-Czy szanowny pan Styles ruszy wreszcie swój tyłek i raczy wyjść ??? - krzyknąłem mu do ucha. O dziwo poskutkowało... Harry wstał i popędził zygzakiem do drzwi. Doszliśmy do niego.
Opatrzyłem chłopakom rany i położyliśmy ich spać.
Następnego dnia mieliśmy niezłą bekę...
-Skąd te bandaże??? - zapytał skołowany loczek podczas śniadania.
- No się nie pamięta co??? - zakpił Li.
-No nie.- odpowiedzieli Zayn i Lou równie skołowani. Opowiedzieliśmy im całą historię z wczorajszego wypadu. Tak jak przypuszczaliśmy ich miny były bezcenne.
_____________________________________________
Hejka! Wiem, że obiecałam jeden imagin dziennie ale nie dam rady. Muszę więc wprowadzić nowe zasady. Dwa - trzy imaginy tygodniowo. Powinnam się wyrobić... Teraz mam tydzień wolny więc się coś napisze. Redaktorki jeszcze nie znalazłam... Może ktoś z was jest chętny???
Jeśli tak to pisać w komentarzach lub na :
styleska517389@gmail.com ...
Chciałabym też żeby chętni przysłali jakiś swój imagin ... Mogłabym wybrać... Jeśli znajdę kilka fajnych osóbek to chętnie przyjmę .... :)
StylEska :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz