wtorek, 30 kwietnia 2013

Nialler:)

- Nialler! Wychodzimy ! - dobiegł mnie głos Harry'ego. No nie! Jak ten koleś mnie wkurza.
- Mamy jeszcze piętnaście minut! - krzyknąłem zdenerwowany. Tak naprawdę nie miałem ochoty nigdzie wychodzić... Był sobotni wieczór, idealna pora aby obejrzeć jakiś serial komediowy zajadając przy tym chipsy i popijając colę. No ale mając w domu takiego imprezowicza jak Styles nie dało się posiedzieć. Poszedłem powoli do łazienki... Zrobiłem się "na ludzi" i wyszedłem. Zayn zbiegł po schodach i jak zwykle zacząłem się krztusić silnym zapachem jego perfum. Jak ten chłopak oddycha? 
- No Niall gotowy??? - zapytał mulat z zawadiackim uśmiechem. Jeszcze i on chciał mnie w to wciągać...Czy on wszyscy powariowali???
- Oczywiście. - musiałem poudawać zadowolonego z wypadu aby znów nie wyjść na kretyna ciągle siedzącego w domu. Ostatnim razem mieli niezły ubaw kiedy wyciągali mnie z domu siłą. Co ja na to poradzę ? Po prostu już taki jestem. Nie za bardzo lubię wychodzić z domu. Nie kręci mnie życie imprezowicza.                                                                    
          **                      **                     **
Siedzieliśmy  w samochodzie spokojnie jadąc... Oczywiście Harry był kierowcą. No i co z tego, skoro później ja i Liam musieliśmy ich  wynosić z klubu bo zawsze tak się upiją, że nie mają siły iść o własnych nogach.... Wysiadłem pod jakimś klubem. Nie wiedziałem gdzie się znajduję no ale to nie było ważne... Weszliśmy do białego budynku. Huczało mi w głowie, muzyka była tak głośna... Wszędzie unosiły się silne opary alkoholu...  Nie moje klimaty. Liam zaproponował żebyśmy się gdzieś usiedli i spróbowali pogadać. No ale mądry Tommo zaciągnął nas w tłum i musieliśmy tańczyć. Jak dla mnie to było okropne. Co chwila ktoś  we mnie uderzał, popychał , lecz Harry przez cały czas się śmiał. Nic dziwnego. Był w swoim żywiole... Podrywał dziewczyny i td...Kiedy Zayna, Louisa i Hazze pochłonął tłum ulotniliśmy się z Daddym do stolika w kącie. Zamówiliśmy colę i rozmawialiśmy , jak to przyjaciele... Nagle podbiegł do nas Louis , podbiegł to źle powiedziane. On się doczołgał. Miał poobijane ręce, rozkrwawione usta.Wyglądał jakby się z kimś pobił. Miałem ochotę się na niego powydzierać lecz Li posłał mi spojrzenie nakazujące po prostu abym się przymknął. 
- Hazza i Zayn ! Oni... chłopacy ... on się tam biją ..... Jacyś pijani goście zaczęli się nas czepiać ... - bełkotał szybko Louis. Przestraszyłem się nie na żarty, przecież mogło im się coś stać. Liam zachował zimną krew i szybko spytał Tomma gdzie odbywa się bójka. Pobiegliśmy na miejsce. Nie wyglądało to za ciekawie.  Hazz leżał w kącie i się krztusił, a Zayn nasz dzielny bad-boy nadal zacięcie walczył. Liam i Lou zaczęli rozłączać Zayna i tych typów, a ja pośpieszyłem na pomoc Stylesowi. Nie było aż tak źle jakby się mogło  wydawać. Myślałem, że będzie gorzej. Miał tylko kilka rozcięć na czole i to wszystko. Bełkotał coś niewyraźnie i zaczął mnie przytulać.. Ha ha :) Cały on po alkoholu... Jak zwykle na haju ...                                                                                       -Oj Niallu mój. - zaczął śpiewać. Wszyscy byli zajęci patrzeniem na "bitwę", więc nie zwracali zbytniej uwagi na zachowanie Harry'ego.  Spojrzałem w stronę Liama. Jakoś się uporał z tymi łobuzami i prowadził Zayna i Louisa  do wyjścia. Podążyłem za nimi wraz ze Stylesem. Zapakowaliśmy ich do samochodu... Nie powiem, było z tym trochę problemu ale i tak zachowywali się lepiej niż dotychczas. Kiedy już udało się nam z nimi uporać i bezpiecznie siedzieli  z tyłu odsapnęliśmy z ulgą i usadowiliśmy się na przedzie. Ja zostałem kierowcą bo Liam był skonany. Szczerze to mnie to nie zdziwiło. Rozbrajać kogoś takiego jak nasz bad-boy. Ja bym sobie nie poradził.
-Będziemy mieli kupę śmiechu kiedy im to opowiemy.- stwierdził Li.
-O tak... Te ich miny. Już sobie je wyobrażam. - zachichotałem. Spojrzeliśmy jednocześnie na chłopców. Chociaż byli zapięci pasami i tak spali jeden na drugim. Wyglądało to bardzo śmiesznie więc chyba nic dziwnego, że wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
                                    *                    *             *
Dojechaliśmy wreszcie do domu. Wysiedliśmy z auta i zaczęliśmy wyciągać chłopaków. Nie chciało nam się ich przenosić więc postanowiłem, że ich obudzimy. Po kilkunastu kuksańcach w bok Zayn się obudził, Lou zaraz po nim. Z Hazzą było najwięcej kłopotu.
-Czy szanowny pan Styles ruszy wreszcie swój tyłek i  raczy wyjść ??? - krzyknąłem mu do ucha. O dziwo poskutkowało... Harry wstał i popędził zygzakiem do drzwi. Doszliśmy do niego.
Opatrzyłem chłopakom rany i położyliśmy ich spać.
 Następnego dnia mieliśmy niezłą bekę...
-Skąd te bandaże??? - zapytał skołowany loczek podczas śniadania.
- No się nie pamięta co??? - zakpił Li.
-No nie.- odpowiedzieli Zayn i Lou równie skołowani. Opowiedzieliśmy im całą historię z wczorajszego wypadu. Tak jak przypuszczaliśmy ich miny były bezcenne.
- Następnym razem trzeba posłuchać Nialla i zostać w domu!- zakończyłem z tryumfem.
_____________________________________________

Hejka! Wiem, że obiecałam jeden imagin dziennie ale nie dam rady. Muszę więc wprowadzić nowe zasady. Dwa - trzy imaginy tygodniowo. Powinnam się wyrobić... Teraz mam tydzień wolny więc się coś napisze. Redaktorki jeszcze nie znalazłam... Może ktoś z was jest chętny???
Jeśli tak to pisać w komentarzach lub na :

styleska517389@gmail.com  ...

Chciałabym też żeby chętni przysłali jakiś swój imagin ... Mogłabym wybrać... Jeśli znajdę kilka fajnych osóbek to chętnie przyjmę .... :)

                                                                                 
                                                                                                 StylEska :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz